poniedziałek, 13 października 2014

ArtRAVE, the Artpop Ball, Berlin 09.10.2014 O2 Arena

Nadszedł dzień na który czekałam.. co najmniej od zimy. W maju przyszedł bilet i dzielnie czekał na dzień koncertu. Nie umiem opisać koncertu, bo nie umiem pięknie opisywać rzeczy, które mnie spotykają. Kolejne marzenie na mojej liście zostało odhaczone, a chyba to się liczy najbardziej, prawda?







niedziela, 20 lipca 2014

Filtry, jeziorka i takie inne

Dawno, dawno temu, gdzieś w czasach gimnazjalnych, na początku każdego lata razem z moją przyjaciółką jechałyśmy nad jezioro, głównie w jednym celu - opalić się. Jak wyglądało nasze opalanie? Leżenie plackiem 9 h na słońcu. Kremy? Filtry? Po co, przecież przez to się słabiej opalimy. Czerwone, zmęczone, z piekącą skórą, ale szczęśliwe zawsze wracałyśmy do domu. Kolejny tydzień zostawiałyśmy skórę w każdym miejscu, w którym się pojawiłyśmy. 
Gimnazjum opuściłam 4 lata temu i co się zmieniło w tej kwestii? Właściwie wszystko. Może to ta świadomość, jak szkodliwe jest takie wystawianie się na słońce, a może to ta "2" z przodu zamiast "1" sprawia, że coraz bardziej przejmuję się takimi rzeczami? Nie wiem. Wiem tylko, że teraz, nie wychodzę na słońce bez kremu z filtrem SPF 50 na twarzy - przebarwienia, zmarszczki, to wszystko się pojawi, ale im wcześniej zapobiegamy, tym później to następuje. Wysokiego filtru używam też na początku lata na całe ciało, żeby uniknąć wspomnianego wcześniej spieczenia i zrzucania skóry, teraz używam już olejku z SPF15, jestem już raczej opalona, ale mimo wszystko wolę mieć tę ochronę na sobie. Nad wodą super sprawdza się też odżywka Dove bez spłukiwania - naprawdę, ten produkt mogę polecić każdemu, na mokro, czy na sucho, świetna po wyjściu z jeziora, jest tez fajnym odżywieniem dla włosów, szczególnie latem. No i to "mój produkt" haha :) Jeszcze jedna rzecz warta uwagi latem - olejek z Alterry z granatem, a właściwie z olejem z pestek granatu i z olejem migdałowym, świetnie nawilża i odżywia wysuszoną słońcem skórę.
To właściwie był dość spontaniczny wpis, bo przed chwilą wróciłam znad jeziora, i właśnie na takie przemyślenia mnie wzięło haha. 
PS: kapelusz albo czapeczka na głowie to podstawa każdego wypadu!



"Viva! Piękna na lato"


poniedziałek, 16 czerwca 2014

Dove - mini relacja

Kilka dni temu przyszła do mnie wielka paka - paka pełna kosmetyków Dove! Dostałyśmy też jakiś czas temu zdjęcia z pierwszych warsztatów w Warszawie, w związku z czym przedstawiam krótką fotorelację z tego wyjazdu - już nie telefonową.
Kiedy będę straszyć w Vivie, Party itd. itd? Nie wiem. Pierwsza z nas już pojawiła się w aktualnym numerze, pozostaje więc czekać :) a póki co - kulisy!

















poniedziałek, 9 czerwca 2014

Na Łazarskim!

Wpis mało sensowny, zdjęcia w telefonowej jakości, ale mam ogromny sentyment do tego weekendu. Upalne 3 dni w Poznaniu, ale aż nie chciało się wracać do domu. Luuuuubię to miasto!







wtorek, 3 czerwca 2014

03.06.2013

Nie bez powodu w tytule stoi rok 2013. Dokładnie rok temu wyjechałam jako Au pair do Niemiec. Dlaczego poświęcam specjalnie temu notkę? Ten wyjazd miał dla mnie ogromne znaczenie i w pewnym sensie ukształtował wygląd mojego życia. Tym wyjazdem pokazałam sobie i wielu innym, że nie rzucam słów na wiatr, że potrafię wziąć sprawy w swoje ręce i poradzić sobie z przeciwnościami losu. Ten wyjazd zmienił mnie i moje podejście do życia - sprawił, że naprawdę zaczęłam myśleć, że w życiu trzeba być odważnym i samemu wyciągnąć rękę, po to co się chce, bo nic samo nie przyjdzie.
Podczas tego wyjazdu odpoczęłam i nabrałam pewnego dystansu do siebie, ułożyłam sobie mniej więcej swój wymarzony obraz przyszłości (i zdecydowanie nie jest to praca z dziećmi haha)
Jak na chwilę obecną wygląda moje życie już po au pair? Opanowałam (nie chwaląc się!) całkiem dobrze język niemiecki, dzięki czemu dostałam całkiem dobrą, jak na osobę w moim wieku z moim wykształceniem, pracę. Praca z kolei dała mi pomysły na rozwijanie siebie i plan na przyszłość, i na chwilę obecną zdecydowałam się dodatkowo podjąć studia zaoczne w kierunku z tą pracą związanym.
Jeśli o mnie chodzi, poprawiła się moja systematyczność, umiejętność zorganizowania, robię dużo rzeczy, ale w odpowiedni sposób, dzięki czemu ogarniam wszystko. Zdecydowanie jestem mniejszym pesymistą, i staram się cieszyć chwilą obecną pod każdym względem.
Może to niekoniecznie przez au pair, ale tam się to zaczęło. Praca nad sobą to coś, co daje mi satysfakcję. Ciągłe parcie do przodu. Uczę się nowego języka, ciągle rozwijając niemiecki, regularnie chodzę na siłownię i regularnie jem, a rok temu miałam z tym mały problem.
Podsumowując - w ciągu tego roku moje życie zmieniło obrót o 180 stopni, ale niczego nie żałuję i zachęcam innych do spróbowania Au pair - to może być przygoda, która zmieni Wasze życie.

jedno z moich pierwszych zdjęć w pokoju w Bochum

Moje poddasze w Bochum, które uwielbiałam.

I moja piwnica już w Castrop-Rauxel. Kto zgadnie ile przytyłam przez te 7 msc? ;)

i coś aktualnego ;)