poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Warsaw, baby!

Dość spontanicznie i przez przypadek (a raczej wielkie szczęście?) wylądowałam w ten weekend w Warszawie. Po co, dlaczego? Napiszę już niedługo dłuższą notkę na ten temat. Póki co powiem tylko, że była to przemiła odskocznia od rzeczywistości i naprawdę wspaniały weekend.



niedziela, 23 marca 2014

Finally spring

Nadszedł wreszcie ten czas, gdy mogę schować grube płaszcze i kurtki, oraz wyciągnąć ramoneski, katany i trencz. Wiosna! Wiosna i jesień to moje ulubione pory roku, bo to czas między totalną golizną a chodzeniem w narciarskiej kurtce. W tym roku (a dokładnie wczoraj) wreszcie, po latach poszukiwań znalazłam perfekcyjną, skórzaną (powiedzmy, że "skórzaną") ramoneskę. Jak zwykle uratował mnie H&M, a w dodatku za 50% ceny. H&M po drodze na siłownie, w dodatku gdy masz zły humor i pieniądze na koncie.. nie jest dobrym pomysłem!
Tak więc dziś, mogę powiedzieć, trochę rockabilly! Ten biały kołnierzyk w połączeniu ze skórą, bardzo mi się podoba, chociaż wyglądam trochę jak uczennica. Z góry przepraszam za wiecznie przymrużone oczy, nie panowałam dziś nad nimi haha.







sobota, 22 marca 2014

My place

Sobota, godzina 16:30. Byłam już dziś na kawie, na siłowni, wypiłam kolejną kawę z mamą i babcią.. i co dalej?
Tutaj przypomniał mi się blog. Co u mnie? Trochę zmian. Zachciało mi się niedawno remontów, i w końcu trochę odnowiłam mój pokój. Nie planowałam tego robić, bo myślałam, że nie zagoszczę tu na dłużej, ale jednak.



Tak mniej więcej prezentowało się to 2 tygodnie temu. Znienawidzona zielona tapeta i równie kochana drewniana meblościanka. Wszystko to poszło do kosza, oprócz szafy, którą po prostu przemalowałam na biało, żeby pasowała do nowej komody. W pokoju jest jeszcze trochę pusto, ale z czasem zrobię wszystko, co chcę. Na chwile obecną jednak bardzo podoba mi się efekt, bo w końcu mam taki pokój, jaki mi się zawsze marzył - jasny, schludny, i pachnie w nim wanilią. 







czwartek, 27 lutego 2014

Lifestyle

Spalając dzisiaj pączki na bieżni przypomniało mi się, że mam bloga. I naprawdę od dawna na nim nic nie robiłam. Zawsze mam jakieś wymówki - będąc jeszcze au pair, nie miałam warunków. Teraz mój dzień wygląda codziennie tak samo - popołudniami (bywa, że późnymi) wracam z pracy, jem, pije kawę i biegnę na siłownie. Wracam wieczorem, i muszę się kłaść, bo rano muszę wcześnie wstać. Od poniedziałku do piątku każdy dzień jest dokładnie tak samo wypełniony (no oprócz dzisiaj, dzisiaj był dodatkowo wypełniony pączkami), z kolei w weekendy staram się to nadrobić - spędzając czas ze wszystkimi i robić wszystko, na co nie miałam czasu w tygodniu. Przez co nie mam czasu ani głowy, do przygotowania żadnego wpisu, zdjęć, czegokolwiek. Chciałabym to zmienić (znów), ale wiem jak to wygląda w praktyce. Zawsze, gdy sobie coś zaplanuję..Wypada coś innego.
Tak więc, ie wiem co jeszcze mogłabym dodać od siebie. Może tradycyjnie już kilka instagramowych zdjęć, przedstawiających powiedzmy mój obecny "lifestyle" (a raczej jego brak).


poniedziałek, 10 lutego 2014

Berlin

W weekend obchodziłam swoje 20-te urodziny. Głównie dlatego ze znajomymi zrobiliśmy sobie jednodniową wizytę w Berlinie. No cóż, kremy 20+, uwaga, nadchodzę!